O Matce, która dzieci daje

Agata Puścikowska

Prowadzą do Niej trzy drogi. Prosta i długa, kręta i zawiła oraz stroma, jak strome bywają schody do macierzyństwa…

Fot. Henryk Przondziono

Matka jest skromna, leciutko uśmiechnięta i skupiona tylko na Nim. I taka cicha, na uboczu wielkiego świata, wielkiego Rzymu, znanych sanktuariów, do których pielgrzymują głośne miliony. Wiadomo, w grocie cisza musi być. Bo Dzieciątko dopiero co urodzone. I śpi.

Drogi do Matki

Trudno krótko, a skrupulatnie opisać Castel Sant’Elia, czyli Zamek Świętego Eliasza. Miasteczko leży na zboczu 200-metrowej Doliny Suppentońskiej, jakieś 50 km na północny zachód od Rzymu. Maleńkie, stareńkie, przepiękne. Ze starożytnego centrum krętymi uliczkami, a potem lipową aleją można dotrzeć do zbocza doliny. I tu właśnie najczęściej zmierzają niepłodne małżeństwa z Włoch i całego niemal świata. Na uboczu i miasta, i świata, nad przepaścią niemal stoją klasztor michalicki i bazylika św. Józefa. Nieco niżej bazylika św. Eliasza. A chociaż wszystkie te miejsca piękne i warte uwagi, to pielgrzymi kierują się jeszcze dalej. Do zawieszonej na tufowej skale groty Matki Bożej Skalnej. Matki, która dzieci daje. Do Matki Bożej Skalnej i Syna prowadzą tak naprawdę trzy drogi. Pierwsza droga, najstarsza i najdłuższa, zwana Drogą Świętych, ciągnie się od dołu, od bazyliki św. Eliasza, naturalnymi ścieżkami przyczepionymi do podnóża zbocza Doliny Suppentońskiej. Tą drogą od VI w. po Chrystusie zmierzali najpierw pustelnicy, potem mnisi benedyktyńscy, święci Anastazy i Nonnozy, kanonicy Świętego Ducha.

W XVIII w. drogę odkrył sługa Boży brat Rodio (który stworzył drogę numer dwa). Sto lat później zmierzali tędy bracia mniejsi z Saksonii. To oni nadali sanktuarium kształt obecny i zarządzali nim przez 90 lat. 15 sierpnia 1912 r. sanktuarium oddano w posiadanie Stolicy Apostolskiej, a kaplica Matki Bożej Skalnej została wyniesiona do godności bazyliki mniejszej. W 1982 r. niemieckich franciszkanów, na polecenie Jana Pawła II, zastąpili polscy michalici, którzy zarządzają miejscem do dziś. Druga droga to bardzo konkretne schody. Gdy br. Rodio, tercjarz franciszkański, przybył do Castel, by prowadzić życie pustelnicze, szybko odkrył, że Droga Świętych sprawia pielgrzymom problem: jest długa i niełatwo ją przebyć. Pustelnik postanowił więc wyżłobić tunel, przejście podziemne między miasteczkiem a grotą Matki Bożej. A chociaż ludziska się śmiali, bo kto on jest, ten Rodio, wielki architekt czy budowniczy, żeby takie cuda robić, to skromny brat zawziął się! Grzebał, dłubał, nadkruszony tuf wiadrami wynosił. I tak dzień w dzień, od rana do nocy.

Aby przeczytać dalszą cześć artykułu kliknij TUTAJ.

Liturgia na dziś

4987296
Today
Yesterday
This Week
This Month
11134
7729
58648
121092